Jim Miller opuścił galę UFC 328 z kolejnym zwycięstwem, kolejnym rekordem przy swoim nazwisku i bardzo jasnym pomysłem na przyszłość. Po poddaniu Jareda Gordona w pierwszej rundzie, weteran UFC spojrzał na Conora McGregora i wypowiedział to, co działa tylko dzięki temu, kto je wypowiedział.
Miller nie goni za internetowym szumem jak młody zawodnik próbujący zaistnieć w sieci. Jest w UFC od prawie dwóch dekad, walczył 47 razy w Oktagonie i teraz jest rekordzistą pod względem liczby zwycięstw w historii organizacji. Kiedy zawodnik z takim CV mówi, że słyszy o Irlandczyku szukającym walki, jego reakcja jest inna.
Kwestia McGregora to wciąż tylko zapowiedź. Nie ma podpisanej walki, oficjalnego ogłoszenia UFC ani potwierdzonego przeciwnika dla McGregora. To ważne, ponieważ jego nazwisko pojawiło się już w kilku możliwych historiach, w tym w plotkach o letnim powrocie i plotkach o Maxie Hollowayu. Miller po prostu włącza się do tej dyskusji po wykonaniu swojej pracy w Newark.

Wybrał dobry moment. Miller pokonał Gordona poddaniem w pierwszej rundzie, utrzymał swój ostatni występ w UFC i pokazał, że nie tylko zbiera punkty. W wieku 42 lat wciąż wygrywa, wciąż jest groźny w grapplingu i wciąż jest na tyle spokojny, by przekuć walkę w finisz, zanim walka zdąży się rozstrzygnąć.
Zwycięstwo na UFC 328
Zwycięstwo nad Gordonem to nie tylko kolejny sukces weterana. Miller dąży do osiągnięcia 50 walk w UFC, zanim skończy, a każda rezerwacja ma teraz tę liczbę w tle. Niedawno podpisał nowy kontrakt na pięć walk, co daje mu wystarczająco dużo miejsca, aby powalczyć o ten kamień milowy, jeśli jego ciało wytrzyma, a UFC będzie nadal znajdować odpowiednich przeciwników.
- Jim Miller poddał Jareda Gordona w pierwszej rundzie na UFC 328.
- Miller ma na swoim koncie 47 walk w UFC i najwięcej zwycięstw w historii organizacji.
- Podpisał nowy kontrakt na pięć walk i chce osiągnąć 50 występów w UFC.
- Miller wyzwał Conora McGregora, ale walka nie jest oficjalna.
Dlatego właśnie wyzwanie McGregora ma w sobie więcej uroku niż większość. Miller nie udaje, że jest następny w walce o tytuł. Nie próbuje ominąć żadnej dywizji. Domaga się historycznej, nietypowej, przyjaznej kibicom walki, która zapewniłaby jego finałowemu pasowi ogromne zainteresowanie. Dla zawodnika, który poświęcił UFC tyle czasu, nie jest to nieuzasadniona zmiana.
Następna walka Jima Millera
| Wojownik | Aktualny status | Następna historia |
|---|---|---|
| Jim Miller | Poddany Jared Gordon na UFC 328 | Chce mieć duże nazwisko, a jednocześnie walczyć w 50 walkach UFC |
| Conor McGregor | Nie potwierdzono oficjalnej walki powrotnej UFC | Nadal krążą plotki o powrocie latem |
| UFC | Czy Miller ma nowy kontrakt na pięć walk? | Może wykorzystać swój ostatni bieg jako kamień milowy w historii |
Wywołanie McGregora ma sens
Na papierze Miller kontra McGregor to nie jest typowa walka rankingowa. Właśnie dlatego działa jako pomysł. Powrót McGregora nie wymaga cichej walki pretendenta, jeśli UFC zdecyduje się zbudować go wokół historii i prestiżu. Miller jest liderem wszech czasów UFC pod względem zwycięstw, filarem pierwszej generacji wagi lekkiej i typem przeciwnika, którego fani szanują, nawet gdy nie jest blisko walki o tytuł.
Miller zażartował nawet o testowaniu zregenerowanej nogi McGregora, nawiązując do kontuzji, która wykluczyła irlandzką gwiazdę z gry od 2021 roku. To była wyraźna linia, ale nie pusta. McGregor nie walczył od lat, a każdy powrót będzie wiązał się z pytaniami o wyczucie czasu, wytrzymałość, ruchomość i to, czy dawna siła nadal działa po tak długiej przerwie.
Dla Millera zagrożenie byłoby oczywiste. McGregor wciąż jest jednym z najbardziej dynamicznych zawodników pierwszej rundy w historii tego sportu i nawet po latach nieobecności nikt nie może traktować go jak niegroźnego nazwiska. Ale Miller ma swoją własną drogę. Potrafi walczyć w stójce, naciskać, klinczować i sprawić, że powracający striker będzie miał problemy z partiami, które nie czują się komfortowo po długiej przerwie.
Miller wciąż goni 50
Najlepsze w późnej karierze Millera jest to, że nie brzmi on gorzko ani rozpaczliwie. Brzmi jak zawodnik, który doskonale wie, gdzie jest. Chce cieszyć się ostatnimi chwilami, zachować zdrowie, podejmować walki, które coś znaczą i osiągnąć wynik, jakiego żaden zawodnik UFC jeszcze nie osiągnął.
Walka z McGregorem sprawiłaby, że ten finałowy pojedynek stałby się czymś znacznie głośniejszym. Miller stanąłby na scenie o wiele większej niż normalne starcie weteranów i dałby McGregorowi powracającego przeciwnika z prawdziwą historią UFC za sobą. Byłoby to również ryzykowne dla obu stron. Miller mógłby zniweczyć powrót. McGregor mógłby przekształcić milowy krok Millera w powrót z najlepszymi momentami.
Na razie to tylko zapowiedź. Miller wygrał na UFC 328, powiedział, że Irlandczyk wie, gdzie go znaleźć i jest o krok bliżej do 50 walk w UFC. To wystarczy na dziś. UFC może później zdecydować, czy ten dziwny, mały pomysł stanie się rzeczywistością.

Walka i rozmowa
Podziel się swoją opinią na temat tej historii
Rozpocznij rozmowę
Bądź pierwszy i podziel się swoją opinią. Omów walkę, reakcje i przewidywania z innymi fanami.